poniedziałek, 22 czerwca 2015

Rozdział 5

-Mogę się dosiąść?-zapytała mnie niska blondynka.
-Tak, pewnie.
-Jesteś nowa?- Dziewczyna ciągle się uśmiechała, więc odpowiadałam jej tym samym.
-Tak.
-Ja też. Skąd jesteś?
-Z Sopotu. A ty?
-Ze Szczeciana, a tak w ogóle to jestem Maja.
-Tamara.- Dziewczyna zaczęła mi się przyglądać.
- Masz ładne włosy. - Odruchowo wzięłam moje długie brązowe włosy w rękę.
-Dziękuję.- Usmiechnęłyśmy się do siebie i resztę zjadłyśmy w milczeniu.
                                   ***          
-Jestem Czesław Kowalski i będę was uczył walki- krzyczał wysportowany facet.- Na moich lekcjach nie ma opierdzielania się dlatego też ten kto będzie najgorszy wyleci na zbity pysk, zrozumiano? - w sali było słychać pomruki. Facet nie wyglądał na zadowolonego.                                  
-Zapytam jeszcze raz, zrozumiano?!
-Tak prze Pana!
-No to w takim razie na podłogę i dwadzieścia pompek!- Moja grupa zaczęła marudzić co chyba jednak nie było dobrym pomysłem
-Trzydzieści!- Tym razem posłuchali.
Po godzinie wyczerpujących ćwiczeń, pan Czesiu kazał nam iść do jakiejś kobiety.
-Cześć jestem Krystyna Miadziałko- mówiła miło siwowłosa.
- Zajmuję się czymś w stylu upiększania.  Wiem, że może się to wydawać zbędne, ale wampiry, wilkołaki i wiedźmy mają takie upodobania, że porywają tylko pięknych ludzi. Dlatego wy też musicie dobrze wyglądać żeby ich zwabiać, oczywiście nie chciałam nikogo urazić.-Uśmiechnęła się do nas.
-Usiądzcie, będę wywoływać was osobno. Pierwszy będzie Tomek Michalczewski.- Patrzyłam jak zdenerwowany chłopak wchodzi do jakiegoś pomieszczenia. Siedziałam sama przez parę minut, ale się znudziłam więc zawołałam Maje.
- Boisz się?- zapytała mnie dziewczyna.
-Nie wiem jeszcze.- Maja zmarszczyła brwi.
-Jak możesz nie wiedzieć?
-No, bo nie wiem czy mam czego.- Dziewczyna chwilę mi się przyglądała z zamyśleniem.
-A myślisz, że boli?
-Mam nadzieję, że nie.- westchnęłam, przyszła kolej na mnie. Spojrzałam na dziewczynę dodając jaj otuchy.
    Pani Krystyna zaprowadziła mnie do długiego, wysadzonego kafelkami pokoju z fotelem na środku i jakimiś przyrządami obok.
- Rozbieraj się.- powiedziała siwowłosa.- zdziwiłam się, ale usłuchałam.
-Stanik i majtki też- wytrzeszczyłam oczy.
- No, ale jak to?
-Szybko, całego dnia nie mam.- Już nie tak miło mówiła pani Krystyna. Posłuchałam jej zawstydzona. Kobieta podeszła do mnie z miarą i zaczęła mierzyć moje krągłości z krytycznym wzrokiem.
- Z figurą jest wszystko dobrze, teraz usiądź na fotelu. - Zrobiłam co kazała nie ubierając się.
-Twarz można trochę zmienić...- Myślała głośno. - rozjaśnie oczy żeby były złote, usta są dobre, cera idealna, ale trzeba skrócić czoło.- Poderwałam się z fotela.                    
-Jak to skrócić czoło?!
- Spokojnie tylko o centumetr lub dwa. Proszę usiąść.- Znowu była miła. Tym razem widziałam, że jest to wymuszone.
-Nie dopóki mi pani nie wytłumaczy jak chce to zrobić!- Kobieta już nie udawała miłej.    
-Uspokuj się! To tylko mikstura...
- Nie będę nic od pani piła. - Siwowłosa zaczęła się uspokajać licząc do dziesięciu.
- Dobrze, zostawimy czoło w spokoju,  ale usiądź dziewczyno!
- Nie pozwoliłam PANI się do mnie zwracać na ty!
- Będą z tobą same problemy. Siadaj!- Nienawidziłam tej baby i obiecałam sobie, że kiedyś się na niej zemszcze za brak szacunku. Usiadłam, a kobieta kontynuowała rozmyślania.
-Trzeba ci jeszcze usunąć niepotrzebne wloski na brwiach i zęby wybielić, nos ujdzie.
Siwowłosa zaczęła przygotowywać przyrządy. Wzięła igłę, zbliżyła dłoń do mojej twarzy i poczułam ukłucie na oku z drugim zrobiła to samo, potem kazała mi otworzyć buzię i wybieliła zęby, z brwiami nic nie czułam bo powiedziała, że czymś mi posmaruje niepotrzebne włoski i już nie urosną. Gdy skończyła, zabrała mi ubrania i kazała iść nago do kolejnego pokoju.
-A co tam jest?
-Garderoba. Ubiorą cię tam. - Spojrzałam na nią podejrzliwie.
Weszłam do małego pomieszczenia wypełnionego ubraniami. Na przeciwko mnie stała kobieta i mężczyzna przyjrzeli się mi i zaczęli dyskutować, gdy skończyli się namawiać dali mi getry, sweter i sportowe buty, naprawdę nie wiem czemu tak długo się zastanawiali. Kiedy skończyli wygonili mnie do nastepnego pokoju gdzie czekał Nikodem.
- Czemu tu stoisz? - Chłopak się odwrócił i wytrzeszczył oczy.
- Co ci się stało z okiem?- bałam się, co jeśli ten babsztyl zrobił mi coś strasznego?!
- Daj mi lusterko.
- A skąd ja mam ci je wytrzasnąć?
- Przynieś mi!
-Dobra, dobra, tylko spokojnie. Chodź.


Wiem, że to trochę dziwne dopiero w 5 rozdziale pisać charakterystykę głównej postaci, ale jakoś tak dopiero reraz mi pasowało ;p

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz