-Nie wejde do tego samochodu.
-No proszę cie, nic ci się w nim nie stanie.
-Wiem.
-No to dlaczego nie wejdziesz?
-Bo nie.
Sierżant czy jak mu tam spojrzał na mnie błagalnie.
-To jak chcesz się tam niby dostać, co?
-Taksówką.- zbieracz poszedł za mną. Muszę się go kiedyś zapytać jak ma na imię, ale nie teraz. Narazie będę na niego mówić zbieracz.
- Jak długo będę "tam"?
- Do 60 roku życia.- zatrzymałam się w pół kroku i spojrzałam z niedowierzeniem na zbieracza.
-Kłamiesz. Sierżant uśmiechnął się błyskając zębami.
-Oczywiście, że żartuje ''tam" jest się do 45 roku życia-po czym ciszej dodał- o ile tylu dożyjesz...
-Jak to dożyjesz?!- mam nadzieję, że w moim głosie słychać było oskarżenie.
-No.. przecież mówiłem, to jest tajna organizacja rządowa od spraw paranormalnych...-Zbieracz wydawał się zmieszany.
-Chyba nie sądziłeś, że w to uwierzę?
-To dlaczego się zgodziłaś ze mną jechać?
- A miałam jakiś lepszy wybór?- obok nas zatrzymała się taksówka.
-Gdzie jechać?- jednocześnie z taksówkarzem spojrzeliśmy na Zbieracza.
-Do Warszawy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz