środa, 3 czerwca 2015

Prolog

                        
      W ustach mam metaliczny posmak krwi. Krew jest wszędzie. Na moich ubraniach, włosach, rękach. Nie przejmuję się tym. Martwi mnie to co czuję. Nie to co powinnam czyli przerażenie,  strach, smutek.  Nie, ja czuję ulgę. Drżącymi rękoma wyciągam mój telefon.
-Komisariat policji w Sopocie, co się stało?- 
- Za za zabiłam. Zaczęłam mowic z przerażeniem 
- Kim pani jest i gdzie się znajduje?
- Ta Tamara. Je jestem przy plaży.
-Niech pani się stamtąd nie rusza, zaraz będziemy.- Czułam każdą przemijającą sekunde. Myślałam, że stoję nad nieruchomym ciałem mężczyzny całe wieki. 
        Czas zaczął przyspieszać. Policjanci wpakowali mnie do radiowozu, mężczyznę włożyli w worek na zwloki. Chwilę później byłam już na komisariacie.     
                              ***
-Co tam się stalo?- pytał mnie sierżant od paru minut, ale ja tego nie słyszałam, wszystko działo się jakby w innym pokoju.
-Po co do nas dzwoniłaś skoro teraz milczysz? I tak wiemy, że to ty więc nic ci to nie da.- spojrzałam mu prosto w oczy jakbym znów byla tam gdzie powinnam.  
-Szłam ze szkoły, obok mnie zatrzymał się samochód. To był mój sąsiad.  Zapytał się czy mnie podwieść. Pomyślałam czemu nie? Znałam go nie od dziś. Wsiadłam do samochodu. Powiedział żebym usiadła z tyłu, że nie bedzie mnie tam tak mocno razić słońce. Miał ciemne szyby. Usiadłam.  Mineliśmy mój dom. Powiedziałam, to już tu, on odparł, że chce mi cos pokazać. Zaczęłam być podejrzliwa, ale wciaz myślałam głupio, może on faktycznie chce żebym tylko coś zobaczyła. Przyjechaliśmy pod plaże w miejsce gdzie rzadko kto się zapuszcza. Powiedział żebym wysiadła. Zrobiłam to. Gdy tylko postawiłam stopy na ziemi, podszedł do mnie i zaczął mnie dotykać. Rzucił mną o ziemię i  zdjął spodnie.  O on mnie zgwałcił.-Głos mi się załamał, więc chwilę odczekałam- Gdy myślał, że nic nie zrobię, wstałam. Spojrzał na mnie z uśmiechem zapytał się czy chce jeszcze raz? Nie wytrzymałam i kopnęłam go w krocze  gdy wstawal zrobilam to samo, dwa razy. Leżał. Z bólu łzawiły mu oczy, zaczęłam okładać go pięściami po twarzy. Z nosa i ust lała mu się krew. Patrzył się na mnie przerażony, a ja biłam go dalej. Nie zauważyłam kiedy stracił przytomność, byłam jak w transie. Chciałam żeby czuł to samo przerażenie co ja. Kiedy wstałam cała byłam od jego krwi, miałam ją nawet w ustach. Spojrzałam na niego i dopiero wtedy zobaczyłam, że on nie oddycha.- Zrobiłam pauze i znowu spojrzałam na sierżanta. - Wie pan co było najstraszniejsze?- Sierżant powoli pokręcił głową.
-Że czułam ulgę.
         Obudziłam się z krzykiem cała spocona. Biorąc głębokie oddechy spojrzałam na moich współlokatorów czy nikogo nie obudziłam.  Oczywiście obudził się Nikodem.
- znowu ten sen?- pomachałam głową bojąc sie własnego głosu.
-To stało się dawno nie bój się.  Idź spać.- Tylko, że nie mogłam, bo przed oczami ciągle miałam wyraz przerażonej twarzy mojego sąsiada.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz