Stałam z otwartymi ustami przed lustrem i wpatrywałam się w moje dwukolorowe oczy, jedno złote, drugie zielone.
-Tamara chodź, już dosyć długo stoisz przed tym lustrem- zniecierpliwił się Nikodem. Pomachałam głową i weszłam za nim do dużego, białego pomieszczenia. Nikodem spojrzał na mnie ze współczuciem.
- Pamiętaj żeby nie panikować i przemyśl wszystko zanim coś zrobisz.
-Nie rozumiem, czemu mi to mowisz?-
Usłyszałam dźwięk podobny do alarmu przeciwpożarowego.
- Muszę iść.
- Ale...
- Powodzenia.
Za chłopakiem zamknęły się drzwi. Rozejrzałam się dookoła i stwierdziłam, że jestem w moim domu.
-Mamo?
Nie usłyszałam odpowiedzi więc pomyślałam, że jest w pracy. Poszłam do kuchni i wzięłam gazetę, na pierwszej stronie było napisane ,, Zginęła już trzecia osoba!"
Dalej przeczytałam, że osoby nie były ze sobą powiązane, zauważono jednak, że nazwisko pierwszej ofiary zaczynało się na literę A, drugiej na B, trzrciej na C. Wszyscy byli z Trójmiasta. Przestraszona wybiegłam z domu i skierowałam się do siostry, która miała na nazwisko Dąbrowska. Zapukałam do drzwi, nie słyszałam kroków ani odpowiedzi, nacisnęłam klamkę, drzwi nie były zamknięte.
- Ania?- Poszłam do salonu, łazienki, kuchni, a potem do pokoju dziecka, lecz niczego tam nie znalazłam. Kiedy szłam do sypialni, zobaczyłam, że drzwi są lekko uchylone. Weszłam do pokoju. Zamarłam przerażona. Na łóżku leżała moja sześcioletnia siostrzenica. Dookoła niej było pełno krwi, okno było otwarte, a jeszcze niedawno białe firany były przesiąknięte czerwienią jakby morderca wycierał w nie noże. Spojrzałam na dziecko. Jej niegdyś pełne radości oczy były teraz puste, a długie, lśniące, blond włosy przesiąknięte własną krwią. Z oczu pociekły mi łzy, lecz myślałam tylko o tym żeby zemścić się na mordercy, który zabił bezbronne dziecko. Wyszłam przez okno i znowu zamarłam. Moja siostra mówiła w obcym języku i śmiała się złowrogo, stojąc nad swoim pokaleczonym mężem.
- Ania...?- Siostra zamilkła i odwróciła w moją stronę głowę, chwilę później biegła w do mnie z zakrwawionymi rękoma, rycząc na całe gardło niezrozumiałe słowa. Gdy byla już przy mnie wzięła zamach i walnęła mnie w szczękę.
-Ania proszę cię, to ja, Tamara.- mówiłam broniąc się jednocześnie przed jej ciosami. Kiedy zrozumiałam, że nic do niej nie dociera, wyjęłam nóż, który wcześniej zabrałam z kuchni i ogłuszyłam siostrę. Pobiegłam do szwagra. Blond włosy miał czerwone od ran na głowie, a jego jeden palec był prawie odcięty.
-Robert?- Spojrzał na mnie i złapał mnie zdrową ręką za moją.
- Co z Gosią?- Milczałam i odwróciłam wzrok, nie wiedząc jak powiedzieć mu, że jego corka umarła. Robert zrozumiał co oznacza moje milczenie i zapłakał. Za moimi plecami usłyszałam szmer, odwróciłam się i zobaczyłam jak moja siostra wznosi się w powietrze rozkładając ręce. Jej oczy były całe czarne, a z ust ciekła krew. Wisiała tak chwilę w powietrzu po czym opadła. Gdy leżała na ziemi podeszłam do niej by sprawdzić czy żyję, kiedy miałam już sprawdzić puls, dziewczyna błyskawicznie podniosła rękę i złapała mnie za moją, spojrzałam w jej pełne smutku i przerażenia oczy.
-Przepraszam. - Po tych słowach Ania opadła i więcej się już nie ruszała. Zamknęłam oczy i płakałam, gdy otworzyłam je z powrotem, znowu byłam w dużym białym pomieszczeniu bez mebli, ale tym razem stała przede mną gromada dorosłych osób z kieliszkami w rękach i obgadujacym coś zawzięcie. Jako pierwszy zauważył, że się im przyglądam niski mężczyzna w średnim wieku, uśmiechnął się jeszcze bardziej i przemówił.
- Gratuluję, właśnie zdała pani swój pierwszy egzamin.
- Egzamin?!- rozwścieczona spojrzałam na mężczyznę- Widziałam właśnie moją zamordowaną siostrzenicę, umierającego szwagra i opentaną przez demona siostrę, która potem na moich oczach umarła, a pan to nazywa egzaminem?!
-Spokojnie to była tylko symulacja. Twoja rodzina ma się dobrze.
-Symulacja?! Czy wy sobie robicie ze mnie jaja?!- coraz bardziej zła sięgnęłam po nóż ktorego niestety nie było w kieszeni.
-Powinna pani wiedzieć, że nie działo się to naprawdę, kiedy została pani tu przyprowadzona nie była pani od razu w domu tylko na tej sali.- odezwała się jakaś kobieta z tłumu.
- No tak, pewnie, bo przecież kiedy widzi się śmierć trzech osób powinno się pamiętać, że nie bylo się od razu w domu! Jak ja mogłam o tym zapomnieć?!
-Powinna pani pamiętać.- Znowu odezwał się niski mężczyzna.
- Boże! Dlaczego na tym świecie jest tyle debili?- Po tych słowach odwróciłam się i wyszłam.
Masz talent do pisania. Życzę weny. Naprawdę ciekawi mnie co będzie dalej. Nominuję cię do LBA. Tutaj masz link: http://youaremyhappyendinghook.blogspot.com/p/lba.html
OdpowiedzUsuńGdyby chciało ci się przeczytać moje opowiadanie na tym blogu, byłoby miło. Pozdrawiam ;)
Dzięki za miłe słowa. Według mnie to nie piszę dobrze, ale bardziej liczy się opinia innych ;)
UsuńPozdrawiam